• Wpisów:11
  • Średnio co: 108 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 16:05
  • Licznik odwiedzin:3 907 / 1306 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
ROZDZIAŁ 11
Nagle poczułam jak coś liże mnie w rękę.
Zerwałam się szybko z łóżka i spojrzałam na zegarek była 19:55. Niczego nie rozumiałam. Dopiero co byłam w jednej wiosce z Malfoy'em i...
Szybko wstałam z łóżka podeszłam do lustra i szybko poprawiłam makijaż oraz włosy.
Wzięłam do ręki kurtkę i zbiegłam po schodach.
Równo o 20 byłam przy chatce Hagrida. Bałam się,że mój sen okaże się prawdą,ale Draco i Hagrid stali i czekali na mnie.
-Cześć -przywitałam się.
Hagrid nie zauważalnie uśmiechnął się.
-Gdzie idziemy?-zapytał Dracon
-Do Zakazanego lasu oczywiście-odpowiedział spokojnie Hagrid
O nie! Dlaczego akurat tam? Draco chyba zauważył,że się przestraszyłam.
-Co strach Cię obleciał Granger? -zapytał z chytrym uśmieszkiem na twarzy
-Nie ,ale się martwię się o ciebie-odpowiedziałam
Dracon spojrzał na mnie po czym zmienił temat
-A po co? Jak mój ojciec się o tym dowie,że każą nam coś robić. Hogwart na prawdę zszedł na psy.
Hagrid udawał,że tego nie słyszy i słusznie.
-Musimy coś sprawdzić.
Szliśmy w ciszy.
Nagle usłyszeliśmy szelest. Po chwili przed nami stało śliczne zwierze.Podobne do konia tylko,że miało róg na czubku głowy.Od razu domyśliłam się,że to jednorożec.W mugolskich bajkach jednorożce są opisane jako potężne i piękne zwierzęta.
Hagrid wyciągnął rękę. Jednorożec podszedł do niego ,a następnie spojrzał na mnie.
Miałam wrażenie,że chce mi coś przekazać. Coś bardzo ważnego.
Wyciągnęłam powoli rękę i pogłaskałam go po głowie.
Jednorożec podniósł głowę do góry.
Po chwili z nieba zaczął padać śnieg prosto na mnie.
Jednorożec znikną. Spojrzałam na Hagrida.
-Czy on chciał mi coś przekazać?-zapytałam
Gajowy stał i wpatrywał się w miejsce w którym parę sekund temu stało zwierze.
Wracaliśmy w ciszy.
Hagrid wszedł do swojej chatki bez słowa.
Dlatego sama wracałam z Draconem do Hogwartu.
-Jak myślisz o co chodzi?-zapytał Draco
Było to bardzo dziwne,ale odpowiedziałam
-Ten jednorożec chciał mi chyba przekazać,że w święta stanie się coś czego się boje, coś o czym marzę i...-urwałam
-Za ile święta?-zapytał spokojnie Malfoy
-Za miesiąc -odpowiedziałam-to co się stanie zmieni moje życie na ZAWSZE




*Jejku! Chciałam bym wam wszystkim podziękować za takie miłe komentarze <3. Doszłam do wniosku ,że przydało by się dodawać rozdziały mniej więcej regularnie dlatego spinam tyłek i co dwa/dwa i pół tygodnie postaram się dodawać rozdział.
Ten rozdział taki bardzo magiczny xD *
~W
 

 
ROZDZIAŁ 10
Wybiła 20. Poszłam do domu Hagrida. Hagrida nie było co było dla mnie dziwne. Dlatego stanęłam pod drzwiami i czekałam. Spojrzałam na zegarek była 20:15. Nagle za domu wyszedł Dracon.
-Widzę ,że na mnie czekasz-powiedział.
-Nie. Czekam na Hagrida. Nie widziałeś go może? -zapytałam
Draco zrobił bardzo dziwną minę ,której nie potrafię opisać.
Zapadła nie zręczna cisza.
-Em… Co słychać w Slytherinie? –zapytałam
-A co ? Chcesz się przenieść?- odpowiedział pytaniem Dracon
Aha. Fajnie. JA i Slytherin ? NIGDY
I znowu zapadła ta cisza. Siedzieliśmy tam tak długo dopóki przyszedł Hagrid.
-Przepraszam was, ale coś mi wypadło. Sprawy Hogwartu. –powiedział-Ale nic się nie stało. Idziemy do zakazanego lasu.
szli w ciszy.
Nagle ktoś wyskoczył za drzewa. Skoczył na Hagrida. Natychmiast wyciągnęłam różdżkę. Po chwili poczułam jak ktoś ciągnie mnie za rękę. To był Malfoy.
-Draco co ty robisz ?!-krzyczałam
-GRANGER! Cicho!
Biegliśmy z jakieś 15 minut. Nagle Dracon się zatrzymał.
-Chyba tu jesteśmy bezpieczni. –powiedział cicho
-LUMOS! -krzyknęłam
Oświetliłam różdżką wszystko co jest dokoła nas.
-Zobacz. Czy tam nie ma jakiś domków ? –zapytałam
Malfoy spojrzał w tam tą stronę.
Po chwili powiedział
-To idziemy
***
Otworzyłam oczy. Byłam w jakimś pokoju. Sama. Wstałam z jakiegoś łóżka i zeszłam na dół po schodach. W małej drewnianej kuchni siedział jakiś chłopak, a obok niego Draco. Rozmawiali o czymś bardzo cicho.
-Ym…Hej- powiedziałam
Obaj zerknęli na mnie. Chłopak ,który siedział obok Malfoya uśmiechną się.
-No no nie mówiłeś, że to taka ślicznotka.
-Mhm. Miono zostawię Cię z Adamem. Ja muszę tu coś załatwić-powiedział Draco.
Spojrzałam na Adama. W ogóle go nie kojarzę . Na pewno nigdy go nigdy nie widziałam.
Dracon wyszedł.
-Jestem Hermiona -powiedziałam
Adam zerknął na mnie.
- Chcesz pozwiedzać? -zapytał
Przytaknęłam.
Adam opowiadał mi o tym miejscu. Nikt o nim nie wie. Nawet nauczyciele w Hogwarcie.
Nagle Adam mnie przytulił. Po chwili zauważyłam Dracona ,który na mnie spojrzał i spojrzał w ziemię.
*Kolejny rozdział . Mam nadzieję ,że wam się podoba. O ile ktoś to czyta ,ale wątpię  Adama sama wymyśliłam i to wszystko xD I w zasadzie teraz rozpocznie się taka większa akcja. Będą tajemnice oraz więcej miłosnych scen (nie żeby jakieś wcześniej były) *
~W
 

 
Rozdział 9
Miałam ochotę odejść. Draco jak ty możesz być taki głupi? Zakochałam się w nie właściwym człowieku. Czułam jak po policzku spływa mi powoli łza. Nie rozumiem. Zawsze byłam poukładana i taka... taka porządna. A teraz z powodu jednego faceta staję się zupełnie inną osobą.
-Hermiono.- usłyszałam czyiś głos bodajże Harry'ego -Idziemy do swoich dormitori.
Szliśmy w ciszy.
Nagle odezwał się Potter.
-Ym... potrafisz w to uwierzyć ? Takie coś zrobić.
Zastanawiałam się chwilę o co mu chodzi. Pewnie o to o czym gadał Dumbeldore.
-Przepraszam Harry,ale ja nie słuchałam- powiedziałam po chwili
Harry spojrzał na mnie po czym się uśmiechnął
-Jak to? Myślisz cały czas o tym szlabanie?
Nie mogę mu powiedzieć o tym co widziałam i moich uczuciach. Niby Harry jest moim przyjacielem ,ale jest także przyjacielem Rona ,któremu chyba się trochę, bardzo podobam. Z drugiej strony to ja Ronalda uważam za dobrego przyjaciela i tylko tyle. Myślę,że on powinien zasługiwać na kogoś lepszego. Nie wiem może na taką Lunę Lovegood. Jest strasznie miła ,może odrobinę pokręcona. Przynajmniej jest wyjątkowa. Lub Cho Chang. Harry'emu się podoba to dlaczego mu się ma nie podobać. W Hogwarcie jest tyle ładnych, inteligentnych,zabawnych dziewczyn. Myślę ,że gdyby Ronald byłby bardziej hmmm... pewny siebie to na pewno mnóstwo dziewczyn się w okół niego.
-Jasne ,że nie. Dobrze ,że Hagrid nie odjął nam punktów.
-To dobrze. Za jakąś godzinę masz szlaban. To może pójdziemy odwiedzić Rona?-zapytał Harry.
Uśmiechnęłam się.
-Pewnie-odpowiedziałam
Szliśmy w ciszy.Pogrążeni we własnych myślach.
Gdy już byliśmy w skrzydle szpitalnym zauważyłam,że przy łóżku Rona ktoś siedzi.
To był Malfoy. Co on tu robił ?
Podeszliśmy do łóżka Rona.
-Hej Ron-powiedziałam spokojnie
Draco wstał z krzesła oraz próbował unikać mojego spojrzenia.
-Co on u ciebie robił? -zapytałam
Ron spojrzał na mnie ,a następnie na Harry'ego
-A to takie ważne? Po prostu przyszedł i wytłumaczył mi całą sprawę. Przepraszam Hermiono,że myślałem wiesz ty i Draco...byłem taki głupi.
Chwila czyli Draco chce mnie ochronić? Czyli w pewnym sensie zależy mu na mnie?




*Przepraszam ,że tak dawno nie dodawałam żądnego rozdziału. Taki krótki ,ale zawsze jakiś.
Dziękuję wszystkim ,którzy czytają moje wypociny (o ile ktoś czyta dalej) .
Postaram się w wakacje dodawać częściej rozdziały. Postanowiłam w pewnym sensie upiększyć mojego bloga, dlatego pod każdym rozdziałem są gify ,które trochę pasują do rozdziału. *

~W
 

 
ROZDZIAŁ 8
Stałam jak wryta w ziemię. Okay to było dziwne. Dlaczego ON mnie pocałował? Dlaczego mnie,a nie Pansy czy Lunę. Największy przystojniak w całym Hogwacie kocha mnie. MNIE Hermione Granger.Chwilka niby jest tak pięknie,ale co się stanie jak chłopaki się o tym dowiedzą ? Harry to łatwiej przyjmie tak mi się wydaje za to Ron będzie chciał zabić Dracona. Jeju co ja mam zrobić ? -myślałam gorączkowo. Nagle usłyszałam czyjeś kroki.
Spodziewałam się Malfoy'a,ale za miast blond włosów zobaczyłam czarne.
-Hermiono? Wyglądasz jak byś ducha zobaczyła. W sumie to w Hogwarcie jest sporo duchów... Ale raczej to musiało być coś straszniejszego...-powiedział Harry
Uśmiechnęłam się nie wyraźnie.
-Za dwie godziny mam szlaban u Hagrida to już jest przerażające-powiedziałam i ruszyłam w stronę wieży gryffindoru.

********OCZAMI DRACO************
Siedziałem w dużym fotelu w pokoju wspólnym Slytherinu myśląc o Hermionie. Jej piękne brązowe oczy,pewność siebie. Bardzo mi się to podobało w sumie dalej podoba. Nagle zauważyłem jak Pansy podchodzi do mnie wygląda bardzo... sexownie ma krótką sukienkę,wyprostowanie czarne włosy i mocny make-up.
-Hej Pansy! Co się tak ubrałaś? -zapytałem
Zmierzyła mnie wzrokiem.
-Wyobraź sobie,że byłam umówiona z takim jednym przystojnym perfektem i oczywiście musiałam to włożyć.Gdy wracałam z mojego spotkania zauważyłam Snape i musiałam iść inną drogą-powiedziała
-Hahah i co dalej?-zapytałem
Pansy uśmiechnęła się pod nosem.
-Zauważyłam Hermione-przerwała-i chyba też była na randce,jeśli wiesz o co mi chodzi Malfoy.
Zamarłem.
-Pansy masz tego nikomu nie mówić.Jasne?-powiedziałem
Pansy spojrzała na mnie i przytaknęła
-Wiesz...Musisz coś dla mnie zrobić-powiedziała.
Nagle usłyszałem krzyki ludzi.
Razem z Pansy szybko wybiegliśmy na dziedziniec.
Dumbeldore stał na samym środku.
Zacząłem się rozglądać szukając Hermiony. Za nie całą godzinę zaczyna się nasz szlaban.
ZAUWAŻYŁEM JĄ. Miała wyprostowane włosy w których wyglądała świetnie.
Po paru sekundach udało mi złapać z nią kontakt wzrokowy.
Spojrzała na mnie smutnym wzrokiem i zaczęła kręcić przecząco głową.
Na początku nie załapałem o co chodzi. No tak Pansy w swojej głupiej miniówce się do mnie przytula.
Co ja zrobiłem? Tego mi Miona na pewno nie wybaczy.


W tym tygodniu mam 3 dni wolnego więc może dodam jeszcze jeden lub dwa rozdziały. Dziękuje,że czytacie, komentujecie <3.
Jak wam się podoba opowiadanie z perspektywy Draco ? Chcecie więcej takich rozdziałów ?
~W.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Rozdział 7.
Zamknęłam książkę i pobiegłam do skrzydła szpitalnego. Biegłam i nagle poczułam,że do kogoś dobiłam. Tą osobą był Dracon Lucjusz Malfoy.
-Hej. Gdzie tak biegniesz?-zapytał
Spojrzałam na niego i bez słowa odeszłam.
-Granger!-zawołał.
Gwałtownie obróciłam się i krzyknęłam;
-Nie gadam ze śmierciożercami!
Draco wyglądał na zdziwionego,ale odgryzł się.
- A ja ze szlamami
Przybiegłam do skrzydła szpitalnego i usiadłam na łóżku obok Ron'a. Zaczęłam płakać.
Nagle do sali wszedł Harry.
-O cześć Hermiono. Myślałem,że jesteś w bibliotece-powiedział.
Szybko otarłam łzy.
-No tak. Byłam w bibliotece i coś znalazłam...-urwałam.
-Na temat Voldemorta ? -zapytał Harry
-No tak,ale to nie wszystko.Śmierciożercy,Malfoy...-przerwałam.
Harry spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
-I taka książka jest w Hogwarcie?-zapytał
Przytaknęłam.
-Nie sądzisz,że to jest postęp? Taka książka? W bibliotece szkolnej? -zapytał Harry.
-Nie...nie wiem. Może ktoś jej zapomniał. Harry nie mam pojęcia. -tłumaczyłam się.
-Dobra.Musimy najpierw dowiedzieć się kto zaatakował Rona...-powiedział Harry. Zmieniając szybko temat.
-Masz racje.McGonagall jeszcze nie oddała nam różdżek,ale pewnie za chwile odda...-powiedziałam.
-Dzisiaj szlaban u Hagrida.. ? Cieszysz się ?-zapytał Harry.
Zaczęłam się śmiać i on również.
Nagle do sali wbiegł zdyszany Nevile. Był cały czerwony.
-Hej Nevile co się stało ?-zapytałam
Nevile odgarnął włosy z czoła po czym zaczął coś mamrotać pod nosem. Po paru minutach przeszło mu to i powiedział:
-Profesor McGonagall wzywa was do swojego gabinetu. -powiedział Nevile.
Z Harrym wymieniliśmy znaczące spojrzenia
-A więc chodźmy -powiedziałam w końcu.
Szliśmy przez korytarze. Postacie z obrazów rozmawiały oraz pytały się nas gdzie idziemy. Było to dla mnie trochę wkurzające,ale uśmiechałam się do nic i mówiłam cicho,że to nie ich sprawa. Nie którzy odwzajemniali uśmiech,a inni odgryzali się nie miłymi komentarzami,które miałam gdzieś sumie dalej mam.
Weszliśmy do gabinetu profesor McGonagall
-Dzień dobry -powiedziałam.
Profesor McGonagall uśmiechnęła się.
-Wasze różdżki są sprawdzone-powiedziała -Nic nie wykryto w waszych różdżkach,ale nie pokoi mnie jeden fakt. Dlaczego podejrzewaliście Pana Malfoy'a? Przecież on jest z Shytherinu,a wy z Gryffindoru. Czy czegoś nie wiem ?
-To znaczy tak lub nie. Po prostu tak jakoś sobie pomyślałem-powiedział Harry.
-Oj Harry. Chyba się nie wyspałeś-przejęłam pałeczkę-Chodzi o to,że Draco i Ronald za sobą nie przepadają i pierwsza myśl to taka,że mogli się pobić czy nie wiadomo co.
Profesor McGonagall zmierzyła mnie wzrokiem.
-No dobrze możecie iść. To znaczy ty Hermiono.Potter mogę z Panem chwilkę porozmawiać?
Wyszłam z gabinetu czując ulgę,że to nie Draco zaatakował Rona.
Szłam korytarzami Hogwartu. Myśląc o lekcjach.
-Hej śliczna!-zawołał znajomy głos. Odwróciłam się zakładając,że do mnie to było.
Przy ścianie stał Dracon,uśmiechając się.
-Cześć. Masz mi coś do powiedzenia ? -zapytałam
Draco nie odpowiedział. Podszedł bliżej i ręką pogłaskał mnie po policzku.
Spojrzałam mu prosto oczy.
Marzyłam o tym,aby Draco mnie pocałował,ale nie byłam na to gotowa.
Cmoknął mnie wargami.
Nagle odsunął się od de mnie.
-To co ? Przyjmujesz przeprosiny?

*Przepraszam,że tak dawno nie dodawałam żadnego rozdziału. Od maja postaram się dodawać co 2 tygodnie Dziękuję wszystkim,którzy czytają moje opowiadanie <3 Dla mnie to na prawdę ważne ;* *
~W
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Rozdział 6 Tragiczna Prawda
Ron leżał nieprzytomny. Jego prawe oko było fioletowe,a na rękach miał zaschniętą krew.
Nagle drzwi otworzyły się i wszedł Snape prowadząc Dracona.
-Minevro, to nie on - powiedział Snape, odgarniając swoje czarne włosy.
- Kto na mnie donósł? - zapytał Draco, unikając mojego wzroku.
- Potter... dlaczego uważasz,że to pan Malfoy - zapytał Snape.
Harry wstał.
- A kto inny mógł to zrobić? - zapytał chłopiec.
- Cały czas byłem w swoim dormitorium, Potter!
- Nie kłóćcie się! Harry, nie mamy dowodów na winę Malfoy'a - krzyknęłam.
Wszyscy się na mnie dziwnie patrzeli. Nastała cisza.
- Panna Granger ma racje - powiedziała McGonagall-Dajcie mi wszyscy różdżki.
Wyciągnęłam swoją, a następnie podeszła do szafki nocnej obok stolika Rona i podniosłam jego różdżkę.
- Dzisiaj już ich nie sprawdzę. Jesteście zwolnieni z lekcji Zaklęć i Transmutacji - powiedziała McGonagall i wyszła.
Siedziałam na eliksirach myśląc o tej całej sprawie z Ronem.
Wątpię, aby zaatakował go Draco, ponieważ był zdziwiony całą tą sytuacją.
Dzisiaj będzie szlaban u Hagrida, tylko ja i Draco. Nie wiem...
- Granger, powiedz dlaczego - powiedział Snape patrząc się na mnie swoimi czarnymi, zimnymi oczyma.
- Dlaczego co? - zapytałam grzecznie .
- Odejmuję Gryffindorowi 20 punktów - powiedział i wrócił do swojego kociołka.
Do końca lekcji siedziałam cicho i uważnie słuchałam Snapa.
Po eliksirach były Zaklęcia, dlatego poszłam do biblioteki.
Siedziałam i przeglądałam książki, kiedy nagle zauważyłam dziwny tytuł książki: "Voldemort: powstania i upadki". Otworzyłam ją i zaczęłam czytać.
"Lord Voldemort od początku był niezwykły. Miał swoje upadki i powstania, ale jego niesamowita wytrwałośc nie pozwoliła mu się poddawać. [...] Przez kilkadziesiąt lat swojej działalności zgromadził kilkuset zwolenników gotowych zginąć za głoszone przez Lorda Voldemorta poglądy."
Czarny Pan jest bardzo popularny - to wiadomo - ale o co chodziło w tej książce? Moim zdaniem chodziło o wye...
Nagle książka się urwała. Sprawdziłam spis treści i znalazłam rozdział podpisany
ŚMIERCIOŻERCY.
Najbardziej popularni śmierciożercy:
*Lestrange
*Malfoy
przestałam czytać. Rodzina Malfoy'ów to śmierciożercy ?
Harry miał rację.
Zakochałam się w mordercy


~W
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Rozdział 5 Pechowy Dzień Ron'a
Godzina po godzinie mijała szybko. Siedziałam w swoim dormitorium, ucząc się numerologi. Nagle ktoś zapukał. Lavender nie było dlatego podeszłam do drzwi, aby je otworzyć. Pociągnęłam za klamkę. Za drzwiami stał Ron i trzymał dużą brązową sowę.
- Uuuderzyła i spadła i akurat przprzechodziłem i..i... zapukałem.-tłumaczył się Ron.
- Mhm jasne tylko nie wiem czy zauważyłeś,ale tu są dormitoria DAMSKIE - powiedziałam starając mówić obojętnym tonem.
Ron to chyba zauważył i uśmiechnął się,ale bardziej to wyglądało jakby zjadł cytrynę.
- Nno to sowa dla ciebie może to coś ważnego - Powiedział Ron dając mi Sowę.
- Dzięki i jeżeli to list z przeprosinami to sobie go weź. -powiedziałam.
- Nie i chciałbym cię przeprosić za to,że oskarżyłem cie za to ,że że stoisz po stronie Malfoy'a
- Wybaczam ci i mam pytanie dlaczego się tak jąkasz? - zapytałam
- Wiesz to zdenerwowanie, ale teraz wszytko jest OK -odpowiedział.
- Ja już muszę iść. Wiesz numerologia i te sprawy. -powiedziałam.
Chciałam odwrócić się w stronę mojego dormitorium, kiedy nagle poczułam, że ktoś mnie obejmuje. Zorientowałam się, że to Ron. Lubiłam go, ale od tego snu z Draco, Ron stał się tylko moim przyjacielem.
Podeszłam do łóżka i wzięłam list od sowy, która natychmiast wyleciała przez okno. Otworzyłam kopertę i zaczęłam czytać list.

HERMIONO!
Przyjdź jutro o 20 pod Zakazany las. Ubierz się ciepło i weź RÒŻDŻKĘ.
Hagrid.

Czyli jutro cały wieczór z Draco... i Ronem no i z Hagridem.
Po godzinie weszłam do Wielkiej Sali
Usiadłam pomiędzy Fredem i Harry'm.
- Ja tego nie zniosę - powiedział Ron gdy siadałam obok Harry'ego.
- Czego? - zapytałam
- Tego szlabanu u Hagrida - odpowiedział Harry.
Nie odzywałam się. Później zapytałam Harry'ego jak się mu układa z Cho. Harry zrobił zdziwioną minę i spojrzał na stolik Krukonów. Nie odpowiadał.
Po kolacji szłam po schodach omijając fałszywe schodki. Podeszłam do portretu Grubej Damy i powiedziałam hasło. Obraz odsunął się. Przeszłam przez dziurę, usiadłam na moim ulubionym fotelu i zaczęłam myśleć o szlabanie.
Po paru minutach do pokoju Wspólnego weszli Ron i Harry. Usiedli obok mnie.
- Hej, co tam? - zapytał Ron.
- Do... - nie zdążyłam odpowiedzieć ponieważ Harry wyciągnął 3 butelki z piwem kremowym.
- SKĄD TO MASZ?-zapytałam
- Ma się znajomości - powiedział Harry.
Otworzyliśmy butelki i zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim. Potem Harry opowiadał o Ministerstwie i o Knocie, aż doszedł do Voldemorta.
- Harry jak myślisz ilu przejdzie na stronę Sam-Wiesz-Kogo? - zapytał Ron.
- Część z nich siedzi w Azkabanie, może paru z nich przeszło na stronę dobra - powiedział Harry.
- Dobra, jutro pogadamy - powiedziałam po chwili.
Wyciągnęłam różdżkę i powiedziałam
- Lumos
Szłam po schodach prowadzących do dormitorium dziewczyn.
Położyłam się do łóżka nagle ktoś otworzył drzwi. Była to Ginny Weasley wyglądała na zdenerwowaną.
- Ginny co się stało? - zapytałam
- Ron ktoś go napadł - powiedziała rudowłosa dziewczynka.
Myślałam, że zemdleję.

~W
 

 
ROZDZIAŁ 4 Szlaban u Hagrida.
Ron i Draco trzymali mocno różdżki, aby w każdej chwili móc zaatakować, a ja stałam w bez ruchu pomiędzy nimi. Serce biło mi jak oszalałe. Jeden ruch i może stać się coś strasznego. Po chwili ja także wyciągnęłam różdżkę i krzyknęłam w stronę Rona
- EXPELLIARMUS!
Jego różdżka upadła na ziemię i potoczyła się w moją stronę. Nagle Ron zawołał:
- Naprawdę Hermiono? Wybrałaś Malfoy'a?
Nie wiedziałam co mam zrobić. Odwróciłam się w stronę Draco i krzyknęłam :
- EXPELLIARMUS!.
Również jego różdżka upadła i potoczyła się do mnie. Podniosłam różdżki i powiedziałam:
- Ronaldzie, masz do mnie jakąś sprawę ?
Ron był cały czerwony jak jego włosy.
- Nie nie mam. Dasz mi różdżkę? - wycedził przez zęby.
- Jutro ci ją oddam - odpowiedziałam i odwróciłam się w stronę Draco.
- Po co tu przyszedłeś?
- No właśnie po co? - wtrącił się Ron
- Nie twój interes po co tu przychodzę, do kogo i w jakiej sprawie, Weasley, a teraz biegnij do Pottera, bo pewnie już za tobą tęskni.
Rzuciłam Draconowi ostrzegawcze spojrzenie.
Ron wyszedł klnąc pod nosem.
- Więc po co przyszedłeś? - zapytałam przerzucając w dłoni różdżki.
- Chciałem cię przeprosić, no wiesz Pansy i ta akcja po Eliksirach.
-No tak. A nie mogłeś tego zrobić, nie wiem, na korytarzu?! - zdenerwowałam się. Przez niego Ron się na mnie obraził. Pewnie teraz powie wszystko Harry'emu . Później cały Gryffindor będzie rozmawiał o tym, że umawiam się potajemnie ze Ślizgonem. Najbardziej ślizgońskim z nich - z Draco.
- Granger, przepraszam, ale ja już muszę iść. Do zobaczenia rano - powiedział Draco i pocałował mnie w policzek.
Byłam oszołomiona. Draco, który podczas wcześniejszych latach był dla mnie, delikatnie mówiąc, niemiły, pocałował mnie na pożegnanie. Byłam pewna, że to sen.
- Draco! - zawołałam gdy już dochodził do wyjścia. - Twoja różdżka.
Draco wziął różdżkę do ręki i pożegnał się.
Obudziłam się o 5:30. Na mojej szafce nocnej leżała różdżka Rona. Spojrzałam na łóżko Lavender.
Leżała tyłem do mnie. Uznałam, że skoro śniadanie jest dopiero o 8:15, to mam prawie 3 godziny dla siebie. Weszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic i ubrałam szlafrok. Następnie podeszłam do szafy i wyciągnęłam szkolny mundurek. Podeszłam do lustra, wyprostowałam włosy prostownicą, którą pożyczyłam od jakieś dziewczyny z innego rocznika, która miała rodziców mugoli. W wyprostowanych włosach wyglądałam nieswojo dlatego spięłam je w wysoki kucyk, pomalowałam rzęsy tuszem, zrobiłam lekkie linie eyelinerem i pomalowałam usta błyszczykiem.
Weszłam do Wielkiej Sali. Wszyscy się na mnie patrzyli. Usiadłam naprzeciwko Rona, aby mieć widok na Dracona.
- Hermiono? Dlaczego wyglądasz inaczej? - zapytała Ginny.
- Taka odmiana - odpowiedziałam.
- Pewnie dla Malfoy'a - powiedział szeptem Ron do Harry'ego.
Chciałam mu coś odpowiedzieć, ale obok mnie usiadł Seamus.
- Jeej! Hermiono! Wyglądasz jakoś inaczej.
Spojrzałam na Seamusa i uśmiechnęłam się lekko.
Nagle Draco spojrzał na mnie i uśmiechnął się promiennie. Odwzajemniłam to.
Tego dnia naszą ostatnią lekcją była Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami.
Szłam na błonia obok Harry'ego, nie odzywając się do Rona.
- Chodźcie tutaj! - wołał Hagrid.
Gryfoni i Ślizgoni podeszli bliżej nauczyciela. Spojrzałam na Draco. Tuliła się do niego Pansy, dlatego podeszłam bliżej Hagrida i odpowiadałam na jego pytania, zarabiając punkty dla domu.
Pod koniec zajęć podeszłam do Pansy i walnęłam ją z całej siły w twarz. Krew zaczęła kapać jej z nosa na szatę. Ron podszedł do mnie i krzyknął:
- Pansy załatwiona teraz tak walnij Malfoy'a, albo jeszcze mocniej!
Ron wziął różdżkę do ręki, ale nagle pomiędzy nami a Draconem stanął Hagrid.
- Co wy tu wyrabiacie? Malfoy, Hermiona i Ron dostajecie szlaban. Draco i Ron za pojedynkowanie się na zajęciach, a Hermiona za uderzenie koleżanki. Może ktoś zaprowadzić Pansy do skrzydła szpitalnego? - powiedział Hagrid
Ja, Ron i Draco dostaliśmy szlaban. To nie może się dobrze skończyć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
ROZDZIAŁ 3 Powrót Rona.
Zbladłam. Nie potrafiłam się ruszyć. Draco patrzył na mnie z uśmiechem na twarzy, dlatego ja także się uśmiechnęłam.
- Granger, pogadamy? - zapytał ponownie.
- Tak - odpowiedziałam - więc o co chodzi?
- Śniłaś mi się - powiedział Draco.
- Ja? - powiedziałam głośno na cały Hogwart.
- No...-zaczął Draco, nieco zmieszany tym faktem.
- Hej Draco, tu jesteś. Z kim rozmawiasz? - zapytała Pansy Parkinson. Spojrzała na mnie i szepnęła Draco na ucho. Tak, żebym wszystko słyszała.
- Dlaczego rozmawiasz z tą szlamą?
- Ja już pójdę - powiedziałam i spojrzałam Draconowi prosto w oczy.
Nie zobaczyłam w nich żadnej emocji.
Biegłam przez cały Hogwart mając w oczach mnóstwo łez. Zatrzymałam się dopiero przed obrazem Grubej Damy.
- Hasło? - zapytała.
- Możesz mnie wpuścić bez hasła? - zapytałam zatrzymując łzy w oczach. W takim stanie nie byłam w stanie szybko przypomnieć sobie hasła, a chciałam w jak najkrótszym czasie znaleźć się w dormitorium.
- Hermiono Jean Granger, z wielką chęcią bym cię wpuściła, ale wiesz nie mogę - powiedziała.
- Rozumiem. Zatem daj mi chwilkę. hasło brzmi Caput Draconis - odpowiedziałam.
Gruba Dama odsunęła się otwierając przejście do pokoju wspólnego Gryffinoru.
Nagle zauważyłam, że Harry, Ron i Ginny siedzą na fotelach przy kominku, śmiejąc się i jedząc słodycze z Miodowego Królestwa.
-HERMIONO! - krzyknął Harry.
Uśmiechnęłam się do niego i otarłam łzy. Humor szybko mi się poprawił.
- Cześć, myślałam, że wrócicie jutro - powiedziałam.
- My też - odpowiedział Ron.
Siedziałam z nimi, aż do wieczora. Zapomniałam o eliksirach, a nawet o Malfoyu i Pansy.
Wybiła północ. Ginny już dawno się położyła. Zostałam tylko ja, Ron i Harry, tak jak za dawnych czasów.
- Trudny był sprawdzian z Eliksirów? - zapytał Ron.
- Nie było testu - odpowiedziałam.
- Co? To kiedy będzie? - zapytał Harry.
- Nie wiem - odpowiedziałam - Przepraszam was,zmęczona jestem idę za chwilę spać.
-Dobra, ja też jestem zmęczony. Dobranoc - powiedział Harry i ruszył schodami prowadzącymi do dormitorium chłopców.
Zostałam sama z Ronem. Nagle ktoś wszedł do pokoju wspólnego Gryffinoru. Był to Draco Malfoy.
Zamarłam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
ROZDZIAŁ 2 Najgorsze Eliksiry
Przybliżyłam się do Draco. Nagle jego twarz zaczęła się zmieniać. Nie wiedziałam co się dzieje. Zamiast twarzy Draco, zobaczyłam twarz Lavender Brown, mojej współlokatorki.
- Miono za 5 minut mamy Eliksiry - powiedziała Lavender.
- Żartujesz -powiedziałam z nadzieją w głosie. Dziewczyna była jednak śmiertwlniw poważna. Pobiegłam do swojej skrzyni, z której wyciągnęłam bieliznę. Ubrałam swoją szatę, a grzywkę spięłam spinką.Razem z Lavender biegłyśmy przez cały Hogwart. Musiałyśmy dostać się do lochów. Kiedy popchnęłam drzwi do klasy, wszyscy Gryfoni i Ślizogoni spojrzeli na mnie, a następnie na Lavender.
- Więc panna Granger i Brown. Spóźniłyście się, a to oznacza, że wszystko umiecie, tak? - zapytał Snape ze złośliwym uśmieszkiem na twarzy.
Spojrzałam na Lavender, która patrzała w ziemię.
- A co dzisiaj przerabiamy? - zapytałam próbując nie szukać Dracona.
- Wszystkie eliksiry, które poznaliście od początku nauki w Hogwarcie - powiedział Snape ciągle się uśmiechając.
- Panno Brown... - zaczął Snape - siadaj. A panna Granger będzie stała na środku do końca dzisiejszej lekcji i nie będzie się odzywać.
Czułam, że wybuchnę. Miałam ochotę wziąć różdżkę i zagrozić Snape'owi Avadą.
Po skończonej lekcji wyszłam ostatnia z lochu. Za drzwiami stał przystojny jasnowłosy chłopak, Draco Malfoy. Zapytał mnie :
-Granger? Pogadamy?
 

 
ROZDZIAŁ 1 RANDKA Z DRACO.
Był to pochmurny dzień. Siedziałam w moim dormitorium i uczyłam się na sprawdzian z eliksirów. Nagle Krzywołap skoczył na moje nogi i zwinął się w kłębek. Puk puk
- Proszę - powiedziałam szeptem.
- Och, cześć Hermiono - powiedziała Luna Lovegood
- Luno, jak tu weszłaś? - zdziwiłam się
- Przyjaźnię się z Grubą Damą, więc mnie wpuściła - odpowiedziała Luna i machnęła swoimi długimi blond włosami.
- A po co tu przyszłaś? - zapytałam. Nie byłam zadowolona, że ktoś mi przeszkadza w nauce, nawet Luna. Snape jest bardzo wymagający, a ja muszę dostać z tego testu Wybitny.
- Hmm... Hermiono - zaczęła Luna, a jej niebieskie oczy lśniły
- Dasz mi korki z Transmutacji?
- Ja?! - krzyknęłam wyraźnie zdziwiona. Nagle w łóżku obok, Lavender przewróciła się na drugi bok.
- Tak. Po prostu pomyślałam, że mi pomożesz dobrze wypaść na sumach. Nigdy nie byłam dobra z Transmutacji - powiedziała Luna.
- Dobrze, ale wisisz mi przysługę - powiedziałam i mrugnęłam do Luny.
- Dzięki, jesteś wspaniała - powiedziała Luna i podrapała Krzywołapa zza uchem, po
czym wybiegła z pokoju. Po godzinie nauki odłożyłam książkę i próbowałam zasnąć. Nagle ktoś zaczął dziobać mnie po nosie.
-AŁA! - pisnęłam. - Hedwigo, co ty tutaj robisz? - Hedwiga odwróciła głowę i wyciągnęła nogę.
- Och tak, list - powiedziałam. - Czy to list od Harry'ego? Ale Hedwiga mnie już poleciała.
- Hmmm, otworzę go. To może być coś ważnego. Otworzyłam list. Od razu rozpoznałam niedbałe pismo Rona.

Cześć Hermiono. To ja, Ron. Nie będzie nas trocheę dłużej... Wiesz, zawody w quidichu, ta sława. A głównie z powodu testu z Eliksirów. No to chyba tyle. Pozdrowienia od Harry'ego i Ginny.
Ron W.

Odłożyłam list na komodę i zamknęłam oczy. Nagle rozległo się ciche pukanie do drzwi.
- Proszę - powiedziałam.
- O, cześć Granger - powiedział przystojny blondyn
- Malfoy?! Co jak... Ty tu robisz?! - krzyczałam szeptem, aby nie obudzić Lavender.
- No wiesz... byliśmy umówieni - powiedział Draco.
- A no tak - było mi głupio, że o tym zapomniałam - Za chwilę wracam - powiedziałam wchodząc do łazienki i spojrzałam na swoje włosy. "Wyglądam okropnie"-pomyślałam i wzięłam różdżkę do ręki. Po chwili miałam drobne loki, podkręcone rzęsy, czerwone usta, czerwoną sukienkę i balerinki na koturnach.
- Możemy iść - powiedziałam.
Dopiero teraz zauważyłam jak Draco jest ładnie ubrany. Ma czarną marynarkę i białą, bardzo elegancką koszulę. Szliśmy obok siebie przez korytarz Hogwartu. Nagle zauważyłam czarną postać z długim haczykowatym nosem i czarnymi, jak zawsze tłustymi włosami
- Snape! - szepnęłam
- Spokojnie. Nie widzisz kto z tobą jest? - zapytał Draco.
- A no tak - powiedziałam.
Draco pociągnął mnie za rękę. Snape natychmiastowo obrócił się w naszą stronę
- Panie Malfoy... - zaczął Snape.
- Tak panie profesorze? - zapytał Draco.
-Udanego wieczoru z Panną wiem-to-wszystko -powiedział Snape przez zaciśnięte zęby.
- Z kim? -zapytał Draco.
- Z Panną Granger - powiedział Snape i odszedł. Draco uśmiechnął się do mnie. Po paru minutach doszliśmy do stawu.
- Draco... -zaczęłam i odwróciłam się w jego stronę. - Mhm?
- Czy nikt się o nas nie dowie? - zapytałam.
- A czemu chcesz to ukrywać? - zapytał.
- Ponieważ ty jesteś z rodziny czystej krwi, której początki sięgają średniowiecza,a moi rodzice są mugolami - powiedziałam.
- Też długo nad tym myślałem. Uświadomiłem sobie,że kocham cię zbyt mocno, żeby zwracać na to uwagę -powiedział Draco i chwycił moje dłonie. Kiedy spojrzał mi głęboko w oczy, zarumieniłam się.

~W